Kliknij tutaj --> 🎆 księżyc z bardzo bliska

Piękna, naturalna, ręcznie robiona personalizowana ozdoba do pokoju dziecka to drewniany księżyc z imieniem. Wybierz kolor chmurki i dopasuj do swojego wnętrza. Piękna, personalizowana ozdoba do pokoju dziecka to drewniany księżyc z imieniem. Taki obraz dzieciństwa przedstawiony jest w wierszu „Zgaśnij Księżycu”. Tytuł nawiązuje do treści utworu: niczym klamra okala utwór: pojawia się jako zakończenie pierwszej i ostatniej strofy. Jest to apostrofa, skierowana do ciała niebieskiego świecącego nocami nad miastem bohatera. W utworze czterech bohaterów: dziecko Byłoby to więc bardzo ważne odkrycie. Wśród innych struktur na powierzchni satelity można wyróżnić: łańcuchy górskie, z których najwyższe sięgają 8 kilometrów wysokości, oraz bruzdy i szczeliny. Księżyc ze względu na zbyt słabą grawitację nie posiada atmosfery. Wczoraj po raz pierwszy od 37 latach doszło do lądowania ziemskiego statku kosmicznego na powierzchni naszego najbliższego ciała niebieskiego, Księżyca. Chiny stały się trzecim krajem po USA i ZSRR, który tego dokonał. Pojawiły się już też pierwsze zdjęcia z jego powierzchni. Misja łazika księżycowego zwanego "Jaspisowym Królikiem" lub po chińsku Yutu, potrwa 3 miesiące 3 cechy fizyczne księżyca jako satelity. Niektóre z jego cech to: 1. Jest duży. Księżyc jest niezwykle duży w równowadze ze swoją planetą Ziemią: jedna czwarta średnica planeta i 1 ponad 81 jego masy. 2. Satelita. Jest to największy satelita w Układ Słoneczny w zależności od wielkości twojej planety. 3. Rencontres À Elizabethtown Bande Annonce Vf. Norman Maier już na pierwszy rzut oka wydaje się jednym z wielkich, heroicznych twórców. Zaczynając Na podbój księżyca, przywołuje Hemingwaya, którego spadkobiercą się czuje. Siadając do tej książki, możemy się więc od razu spodziewać kogoś w rodzaju Kapuścińskiego lub Bukowskiego. Autor wspomina nawet, że zdobył Pulitzera – i to dlatego zaproponowano mu fuchę pisania o misji Apollo 11. Jak widzicie, Maier od razu pokazuje siebie, a reporter nie chce udawać zdystansowanego, obiektywnego lubicie styl wspomnianych wyżej Hemingwaya i Bukowskiego, Hłaskę, reportaż gonzo (na przykład Szczerka) – ta książka jest dla was. W dodatku została napisana w księżycowym 1969 roku, więc możecie w niej poczuć tamtą atmosferę. Jak się okaże, niekoniecznie był to powszechny entuzjazm, zrozumienie czy chociażby sympatia wobec ludzi pracujących nad misją Apollo 11. Dla Maiera zetknięcie z osobami wykonującymi (według niego) heroiczną pracę, ale zachowującymi się względem niej zupełnie „cool” , wręcz beznamiętnie, była ogromnym szokiem kulturowym. Z drugiej strony, gdyby ten styl pisania miał wam przeszkadzać (mnie trochę uwierał), darujcie sobie sięganie po Na podbój. Zirytujecie się, a to bardzo dużo tekstu jak na zaspokajanie ciekawości w kwestii „o co chodzi z tym szokiem”.Pierwsza część Na podbój jest tak przesiąknięta ego Maiera, że naprawdę co najmniej dziwnie się ją czyta. Nie bardzo wiedząc, o czym właściwie pisać – atmosfera Ośrodka Lotów i jego pracownicy wydają mu się zbyt aseptyczni – decyduje się na sarkazm i opowiadanie o sobie. Jasne, dowiadujemy się, kto jak wyglądał i co powiedział na konferencjach prasowych – ale będzie to okraszone stwierdzeniami, że nudno się astronautów słucha. Reportera najbardziej fascynuję jałowe zastanawianie się, czy Collins zazdrości Armstrongowi i Aldrinowi spaceru po srebrnym globie, czuje się gorszy, co na to jego męska duma. Maier dystansuje się od ekipy naukowców i techników odpowiedzialnych za lot Apolla 11, nazywając ich Waspami – białymi Anglosasami wyznania protestanckiego, czystymi chłopaczkami bez osobowości. Znaczna część reportażu poświęcona jest konfliktowi między wizją macho i technika – czasem to świadoma analiza autora, kiedy indziej czytelnicza refleksja. O ile ten pierwszy, macho, reprezentuje według autora heroizm i prawdziwe, pełne życie, temu drugiemu wreszcie udaje się urzeczywistnić wielkie marzenie ludzkości o opuszczeniu Ziemi… Nieprzyjemna niespodzianka dla fanów wydanie książkiCzego dowiecie się z Na podbój Księżyca? Po pierwsze, jak źle się Maierowi pisało, jak przy okazji rozstał się z żoną, jak bardzo nie umiał się wczuć w temat swojego reportażu. To oczywiście nie wszystko, chociaż na ciekawsze fragmenty trzeba poczekać. Reporter pokaże nam tłumy biwakujące na przylądku Canaveral w oczekiwaniu na start rakiety, zacytuje wypowiedzi astronautów, przedstawi ich żony. Przy okazji zaserwuje nam też sporo rozważań o potędze snów – co bywało nieznośne. Pierwsza część reportażu skupia się na osobach pracujących przy misji Apollo 11 lub w całym projekcie lotów kosmicznych, od von Brauna po anonimowych (i „dumnych ze swojej zastępowalności”) techników i inżynierów. Pokazuje także przebieg lotu i lądowania. Druga powtarza historię startu, nawigacji, manewrów związanych z osadzeniem LEMa na Księżycu oraz prac badawczych na powierzchni satelity. Jest w niej całe mnóstwo szczegółów technicznych ominiętych w pierwszej, niestety czasem wręcz za dużo. Końcówka książki to kilka rozdziałów o życiu po powrocie człowieka z Księżyca, skupionych tylko na Maierze i jego sąsiadach z niewielkiego nadmorskiego trzech osobnych reportaży składających się na Na podbój Księżyca to bardzo eklektyczna mieszanka. Można ją czytać jako literaturę, reportaż i wreszcie pamiętnik. Jeśli podejdziecie do tej książki z myślą, że to gonzo lub wspomnienia, może sprawić wam sporo radości. Gdybyście szukali cytatów z wypowiedzi astronautów – też się nie zawiedziecie, chociaż czeka was brnięcie przez całą hemingwayowską narrację Maiera. Być może najciekawsze byłoby spojrzenie na ten tekst jako na świadectwo swojego czasu i zmiany, jaka zaszła w naszym postrzeganiu bohaterstwa i dobrej roboty. Na dowód sięgnijcie po Sagana – on nie miał wątpliwości, jak pisać o zdobyczach nauki i techniki, by pokazać emocje i wydawnictwu Zysk i S-ka za egzemplarz recenzencki Na podbój Księżyca Wydawnictwo: Zysk i S-ka Autor: Norman Maier Tłumaczenie: Ewa Adamska, Lesław Adamski Typ: Książka Gatunek: literatura faktu, pamiętnik Data premiery: lipiec 2019 (pierwsze wydanie 1970) Przed nami niezwykłe zjawisko. Dzisiejszej nocy będziemy mogli obserwować lipcową pełnię Księżyca. W tym roku "Koźli Księżyc" będzie wyjątkowy, ponieważ dodatkowo będziemy mieli do czynienia z superpełnią, dzięki czemu Księżyc będzie miał bardzo jasną barwę i będzie wydawał się dużo większy, niż "Koźlego Księżyca" to specyficzne zjawisko, dzięki któremu będziemy mogli obejrzeć satelitę Ziemi z bliska. Księżyc będzie wydawał się większy niż zazwyczaj przez jego bardzo jasną poświatę. Dzisiejszego wieczora "Koźli Księżyc" będzie świecił o 30 procent jaśniej niż której godzinie oczekiwać na pełnię "Koźlego Księżyca"?Dokładnie o godzinie 20:38 polskiego czasu w środę, 13 lipca Księżyc znajdzie się w pełni. Tak się szczęśliwie składa, że właśnie wtedy zbliży się też do Ziemi na 363 666 kilometrów, a więc znajdzie się bardzo blisko punktu swojej orbity, w którym jest najbliżej Ziemi. Warto jednak pamiętać o tym, że o ile Księżyc znajdzie się w pełni o godzinie 20:38, to nie będziemy mogli go w tym momencie obserwować, bowiem wciąż będzie schowany pod horyzontem. Wschód Księżyca na polskim niebie planowany jest na okolice godziny 21:43, czyli już godzinę po przejściu przez pełnię. Mimo to, oświetlony w 99,9 proc. Księżyc wciąż będzie całą noc świecił aż do momentu, gdy schowa się pod zachodnim horyzontem o wschodzie słońca, czyli o godzinie 4: pogody na środową noc są sprzyjające dla większości kraju, chociaż w niektórych regionach niebo może być lekko zachmurzone. Dlatego szanse na obserwację wschodzącego superksiężyca są przydomek "Koźli"?Nazwa lipcowej pełni księżyca to zasługa Indian. Rdzenni mieszkańcy amerykańskich plemion Algonquin nazwali tak księżyc ze względu na zrzucane w tym czasie poroża przez kozły (samce sarny), które następnie odrastały w lipcu. Nazwa "Koźlego Księżyca" po raz pierwszy pojawiła się w gazecie "Maine Farmer's Almanac" w 1930 ofertyMateriały promocyjne partnera Zastanawialiście się jak wyglądałby miniaturowy układ planetarny widziany z odległości kilkuset milionów kilometrów? No to zerknijcie na Jowisza. Pierwsza połowa kwietnia to okres, gdy Jowisz znajduje się najbliżej Słońca w tym roku. Minimalną, ale i tak piekielnie dużą, odległość 666 milionów kilometrów od Ziemi osiągnął już 8 kwietnia. Czy to oznacza, że wszystko stracone? Wręcz przeciwnie, większe emocje czekają nas za 5 lat - wtedy znajdzie się on najbliżej Ziemi w XXI wieku, w odległości około 591 milionów najbliższe dni i tygodnie to nadal świetna okazja, by podziwiać tę planetę. Jowisz 7 kwietnia znalazł się w opozycji, czyli położeniu, gdy dla obserwatora jest dokładnie po przeciwnej stronie co Słońce. To najjaśniejszy obiekt nocnego nieba w kwietniu i każda noc, gdy pogoda dopisze będzie warta obserwacji. A szczególnie 10 kwietnia gdy nadarzy się okazja, by zobaczyć naraz 5 księżyców w polu widzenia największy gazowy gigantJowisz to planeta niezwykła. Wraz z ze Słońcem stanowi około 99,98% masy całego Układu Słonecznego, składa się głównie z wodoru i helu. Znajduje się w miejscu, w którym teoretycznie nie powinien się znajdować według obecnych teorii. Skoro jednak go już mamy, cieszmy się, bo być może to właśnie jemu powinniśmy zawdzięczać istnienie Ziemi takiej, jaką w swoim wnętrzu jest tak rozgrzany, że emituje więcej energii niż jej otrzymuje ze Słońca. W przeliczeniu na jednostkę powierzchni otrzymuje jej sporo mniej niż Ziemia, bo znajduje się ponad 5,2 raza dalej od ma średnicę (mierzoną do zewnętrznej warstwy chmur, tej, którą obserwujemy z Ziemi) 143 tysiące km (w jego wnętrzu zmieściłoby się 1320 Ziemi), a jego grawitacja jest tak silna, że unoszący się na powierzchni (ponownie umownie utożsamianej z tą warstwą chmur) obiekt będzie ważył 2,5 raza więcej niż na Ziemi. W przypadku 75 kilogramowego człowieka - słuszne 190 iż grawitacja Jowisza jest tak duża, jej znaczenie wiąże się z tym, że wywiera ona działanie na inne obiekty Układu Słonecznego stale. Ze względu na wywierane przez nią działanie (tzw. siły pływowe) księżyc Io jest wyjątkowo aktywny wulkanicznie, wpływ odczuwa również dalsza Europa. Im dalej tym słabiej - tu na Ziemi grawitacja Jowisza działa na nas z siłą mniejszą niż druga osoba znajdująca się w tym samym pomieszczeniu co my. To jeden z argumentów, który kiedyś usłyszałem na potwierdzenie faktu, że astrologia to tylko i Europa przed tarczą JowiszaZostawmy jednak astrologię na boku, a nawet dokładniejsze rozważania na temat Jowisza i szanse jakie mają teraz kosmiczne i naziemne obserwatoria (w końcu ile osób ma okazję z nich skorzystać), a wróćmy do najważniejszego - efektownych obserwacji, które może prowadzić z Ziemi prawie ciekawego można zaobserwować na JowiszuGdy dysponujemy lunetą o powiększeniu około 100 razy lub większym, na pewno zwrócą uwagę słabo, ale już całkiem wyraźnie widoczne chmury. W postaci charakterystycznych na przemian jaśniejszych lub ciemniejszych pasm. Amatorzy (a wierzcie, że tacy są, może i wśród was) ze sprzętem wyższej klasy, kamerą CCD dedykowaną obserwacjom i odrobiną umiejętności w przetwarzaniu zdjęć w Photoshopie lub innym programie, gdzie można wygodnie łączyć dziesiątki, a nawet setki ujęć w jedno (konieczne są różne czasy naświetlania dla Jowisza i księżyców), uzyskają obrazy zapierające dech w piersiach. By uzyskać taki obraz Jowisza konieczne są spore umiejętności - ale jest to w zasięgu domowego sprzętu A jeśli mamy tylko umiejętności to można przyczynić się do obróbki powszechnie dostępnych danych z sondy Juno. Tutaj obraz przetworzony przez Alex MaiAle nawet bez sprzętu, który pokaże nam pasy chmur (de facto możemy to osiągnąć także za pomocą solidnego ultrazoomu, na przykład o krotności 40-60x - uwaga, to nie to samo co powiększenie - który dobrze wycelowano w Jowisza) zobaczymy coś niesamowitego. Amatorskie zdjęcie Jowisza przez niewielki teleskopA mianowicie cztery księżyce, zwane Galileuszowymi, od imienia znanego uczonego (uznaje się go za odkrywcę i pierwszego człowieka, który obserwował księżyce Jowisza). Żył on na przełomie XVI i XVII wieku, a wynalazł choćby termometr. W roku 1609 jako jeden z pierwszych w historii użył teleskopu do obserwacji gwiazd. W kolejnym roku, w styczniu postanowił przyjrzeć się Jowiszowi i ujrzał trzy jego księżyce - Io, Europę i Callisto. Kilka dni później dostrzegł jeszcze Ganimedesa. Oczywiście wtedy jeszcze nie nosiły one takich nazw, nadał je zresztą w podobnym okresie inny astronom Simon Marius, który dojrzał te księżyce niezależnie. Tak Galileusz szkicował położenie księżyców pomiędzy 7 a 15 stycznia 1610 rokuDziś dysponując lornetką już o powiększeniu powiedzmy 10-15x możemy zobaczyć te księżyce bez problemu. Zazwyczaj każdej nocy, gdy widać naszego największego planetarnego Jowisza - kto widział je tylko raz, nic nie widziałGdy zerkniemy przez lornetkę czy lunetę na Jowisza, zobaczymy wielką jasną plamę planety (prosta lornetka nie pokaże nam jeszcze pasów chmur) i kilka kropek, które ułożone są prawie w jednej linii wokół Jowisza. Teoretycznie efektowny widok na raz i do pokazania znajomym podczas weekendowego jednak obserwację godzinę czy kilka godzin później, a zobaczycie, że wzajemne położenie kropek się zmieniło. Tak, właśnie zaobserwowaliście ruch księżyców wokół tej planety. Obiegają one Jowisza bardzo szybko (szczególnie pierwsze 3) - najbliższy potrzebuje 1,8 dnia, trzeci tydzień, a najdalszy z tej czwórki już ponad dwa tygodnie. Ponieważ muszą one w tym czasie okrążyć Jowisza, dlatego ich położenie tak dynamicznie się zmienia - na tyle szybko, by zobaczyć te zmiany w ciągu kilku godzin obserwacji, albo spoglądając na Jowisza w kolejnych dniach. Wykres zmiany położenia księżyców Galileuszowych w najbliższym miesiącu (źródło: Dominic Ford/ tego też powodu nie zawsze ujrzymy w lornetce Jowisza i cztery księżyce. Może się złożyć tak, że któryś z nich (a może więcej niż jeden) będzie przesłonięty przez Jowisza lub znajdzie się przed jego tarczą (prosty sprzęt nie pozwoli stwierdzić, który przypadek ma miejsce). Ambitni amatorzy astronomii jako jedno z pierwszych astronomicznych wyzwań wybierają właśnie obserwacje zmiennej konfiguracji Galileuszowych i kiedy obserwowaćJeśli zdecydujecie się zerknąć po zmroku na Jowisza - to w kwietniu wypatrujcie dużej jasnej kropki mniej więcej na wschodzie (upewnijcie się czy to nie lądujący samolot). W ciągu nocy będzie się ona przesuwać po niebie, by nad ranem zajść po zachodniej stronie nieba (to konsekwencja wspomnianej opozycji). Jeśli znacie się na gwiazdozbiorach, to zauważycie, że planeta znajduje się obecnie w gwiazdozbiorze Panny. Jowisz na niebie 9 kwietnia 2017 roku o godzinie 23 (czerwona linia to tor dobowego ruchu planety - symulacja Stellarium)Ponieważ opozycja Jowisza miała miejsce niedawno, przez najbliższe tygodnie możemy podziwiać go praktycznie przez całą noc. Przesuwa się on wtedy ze wschodniej części nieba na niewielkiej lornetce Jowisz i księżyce będą wyglądać na przykład tak jak na poniższym obrazku. Szybkość zmiany położenia zależy od powiększenia - im większe, tym szybciej dostrzeżemy ruch, w większym teleskopie nawet po kilkunastu minutach konfiguracja ulegnie zmianie. Symulacja tego co ujrzymy w lornetce o powiększeniu około 15x - Jowisz i księżyce w linii pośrodku, obok gwiazda Theta Virginis I w lunecie z powiększeniem 40x i polem widzenia około 1 stopnia (tyle co dwie tarcze księżyca w pełni)Obserwując Jowisza i jego największe księżyce możemy poczuć się jak obserwator odległego układu słonecznego z ciasno ułożonymi planetami. Pomijając fakt, że Jowisz nie jest gwiazdą, samo powstanie księżyców Galileuszowych wyglądało podobnie jak powstawanie układów planetarnych - z dysku materii wokół sprawdzić jak wygląda aktualna konfiguracja największych księżyców Jowisza, można skorzystać z aplikacji Stellarium albo narzędzia na stronie Sky&Telescope. W sprzęcie o wyższym powiększeniu, albo aparacie ultrazoom, dojrzymy już szczegóły powierzchni, ale to temat na inną kolejnych tygodniach Jowisz będzie pojawiał się na niebie coraz wcześniej, co oznacza, że o tej samej godzinie ujrzymy go wyżej nad kwietnia - szczególna okazja na obserwacjeWbrew nasuwającym się zapewne skojarzeniom, chodzi o astronomię. Wieczór 10 kwietnia, o ile pogoda nam dopisze, będzie świetną okazją, by upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Tego dnia Jowisz znajdzie się w odległości około 1,5 stopnia kątowego od Księżyca - znajdzie go zatem chyba każdy nawet bez mapy. Poza Księżycem w okolicy nie będzie nic jaśniejszego. Cała piątka w polu widzenia typowej lornetki o 15x powiększeniuKsiężyc będzie tak blisko Jowisza, że w polu widzenia lornetki znajdą się nie cztery, ale pięć widocznych księżyców. Z tą różnicą, że jeden z nich to nasz Księżyc w pełni. Sugerowane powiększenie to około 20 słów o księżycach Galileuszowych [dla zainteresowanych]Jeśli już uda wam się dojrzeć te księżyce, warto poznać tożsamość przyłapanych na gorącym uczynku poddawania się grawitacji Jowisza. Księżyce Galileuszowe są jak już wiemy cztery, choć to tylko kilka z menażerii kilkudziesięciu księżyców tej planety. Są to spore księżyce, trzy z nich większe od naszego, jeden niewiele mniejszy (wszystkie podobnie jak nasz Księżyc zwrócone tą samą stroną w kierunku swojej planety), i dlatego tak łatwo je nam dostrzec. Ich tarczki, choć punktowe w lornetce, są na tyle duże, by odbić sporo światła słonecznego i objawić nam obecność tych ciał. Czterej muszkieterowie - Io, Europa, Ganimedes i CallistoIoNajbliższy Jowiszowi (średnia odległość to 422 tysiące km) z tych księżyców to Io o średnicy 3630 km, który uznawany jest z najaktywniejsze geologicznie ciało niebieskie w Układzie Słonecznym (ma około 180 aktywnych wulkanów). To zasługa Jowisza, który wręcz potrząsa Io jakby to był dywan - powierzchnia w wyniku działania sił grawitacyjnych może wybrzuszać się i o 100 na zdjęciu plamy to bogate w siarkę i siarkopochodne związki pozostałości wypływów lawy. Na Io jest tak ciepło (wyrzuty gazów z wulkanów sięgają 480 km i mają temperaturę około 1600 stopni C), że woda praktycznie tam nie występuje. Io ma co ciekawe atmosferę, która składa się z dwutlenku siarki i ulega ciągłemu naprzemiennemu mrożeniu (gdy Io chowa się w cieniu Jowisza) i ewaporacji (gdy Słońce ponownie ją oświetla).Uff, Io może nie jest tak żrącym piekłem jak powierzchnia Wenus, ale to z pewnością równie nieprzyjazny (przynajmniej do zamieszkania) świat. Swoje piętno w postaci zanieczyszczenia związkami siarki odciska on na drugim z księżyców Galileuszowych, chyba najbardziej nam znanym - Europie, który obiega Jowisza w średniej odległości 671 tysięcy mniejsza od Księżyca Europa o średnicy 3138 km, spękanej (w wyniku sił pływowych Jowisza) i pooranej lodowymi kanionami powierzchni, to bohater niejednego filmu s-f, z Odyseją Kosmiczną na czele, a także jedno z miejsc poza Ziemią w Układzie Słonecznym, gdzie najprawdopodobniej może istnieć kolor rys na powierzchni to podciągnięte kolory dla uwydatnienia tych cech powierzchni. W naturze Europa ma kolor biało-beżowy. Różne struktury na powierzchni EuropyTym razem pod lodową powierzchnią, we wszechoceanie słonej wody (o jej istnieniu świadczą wodne gejzery), który może mieć głębokość 100 kilometrów, a nawet dużo więcej, i sięgać skalnego wnętrza. Planowane są obecnie dwie misje, które mają zbadać szczegółowo ten księżyc. Pierwsza to orbiter Clipper, a druga to lądownik, który wwierci się w powierzchnię. Ilustracja pokazująca jak może wyglądać skorupa EuropyNiestety nie będzie tak różowo jak czasem pokazują to futurystyczne prezentacje. Odwiert będzie dość płytki, szanse dowiercenia się do oceanu, tak jak w filmie s-f Raport Europy, będą miały dopiero kolejne misje. Nie ma zresztą co się dziwić - odwiert o głębokości co najmniej kilkunastu kilometrów (są też modele, w których skorupa ma 100 km, ale też modele z jedynie kilkusetmetrową cienką warstwą), nawet jeśli nie w żelaznej skale jak w filmie Armageddon (pomińmy błędy merytoryczne w tym filmie), to wielkie Europa w odróżnieniu od pokrytego siarką Io zdaje się być atrakcyjnym miejscem dla dłuższej załogowej eksploracji. Niestety nie jeśli zdecydujemy się przebywać na powierzchni. Lądownik, który osiądzie na Europie, będzie musiał się bardzo śpieszyć, by wykonać swoją pracęEuropa jest podobnie jak Io księżycem aktywnym, ale nie to jest tu kluczowym problemem, a magnetosfera Jowisza, która omiata promieniowaniem zarówno Io (jest on zresztą w sporej mierze odpowiedzialny za ten stan rzeczy) jak i Europę. Przebywający tam astronauci bez solidnego zabezpieczenia już po miesiącu by zmarli (a w zasadzie wystarczyłby jeden dzień pobytu na powierzchni gdzie promieniowanie jest kilka tysięcy razy silniejsze niż na Ziemi). Dlatego życie jeśli istnieje na Europie to kryje się pod powierzchnią nie tylko dlatego, że jest tam ocean, ale dlatego, że tam jest bezpiecznie. Paradoksalnie, to samo promieniowanie może być jednym gwarantów życia pod powierzchnią Europy.​​​​​​ ​Europa i dwa kolejne lodowo-wodno-skalne księżyce Galileuszowe to cel misji badawczej ESA o nazwie JUICE (Jupiter Icy Moon Explorer), planowanej na rok co do odległości od Jowisza księżyc to Ganimedes. Średnica 5262 km czyni go nieco większym od Merkurego (argument na rzecz zmiany klasyfikacji ciał niebieskich). Doświadczenie uczy jednak, że rozmiar to nie wszystko. I tak ze względu na dużo mniejszą gęstość, jest on dwa razy mniej masywny niż niewielka gęstość i duże rozmiary muszą jednak coś oznaczać. W tym przypadku konkluzja, poparta obserwacjami specyficznie zachowujących się pod wpływem pola magnetycznego Jowisza zórz polarnych (Ganimedes ma własne pole magnetyczne), jest taka, że podobnie jak w przypadku Europy, także i tutaj mamy podpowierzchniowy na powierzchni Ganimedesa z bliskaBardziej słony niż ziemskie i przykryty nawet 10-krotnie grubszą warstwą lodu niż ten na Europie. Lecz równie głęboki i zawierający co najmniej tyle wody co ziemskie oceany. Niemniej w tym przypadku szanse na życie podwodne są dużo mniejsze (by nie powiedzieć żadne) w porównaniu z oceanem na Europie czy Enceladusie, księżycu na Ganimedesie jest kilkadziesiąt razy mniejsze niż na Europie, jednak nadal to na tyle spora dawka, że konieczne byłoby izolowanie astronautów, a jedynie krótkie wypady byłyby możliwe bez zabezpieczenia zatem jeszcze dalej, może tam będzie szansa na wygodne zamieszkanie w bazie na w odległości około 1,9 miliona km (5 razy dalej niż średnia odległość Ziemia-Księżyc), gdzie promieniowanie radiacyjne jest już niewielkie (aczkolwiek 10 razy wyższe niż na Ziemi), Jowisza obiega ostatni z Galileuszowych księżyców - Callisto, upstrzony kraterami niczym piegami. To również lodowy jak Europa i Ganimedes świat. Kratery-ciapki na powierzchni Callisto z bliskaI choć w tym przypadku podpowierzchniowy wszechocean może nie występować (choć nie jest to wykluczone), to wody, a także innych przydatnych minerałów nie zabraknie. Callisto jest większy niż Europa - ma 4800 km średnicy, ale nie zmienia to faktu, że grawitacja na jego powierzchni jest podobna. Oznacza to, że komfort poruszania się po powierzchni będzie podobny jak na Europie i podobny jak na Ganimedesie. Nad sensem poruszania się po powierzchni Io nie ma co deliberować. Na zdjęciu widać Callisto (księżyc najbardziej przyjazny dla zasieldenia), a na tle Jowisza Europę (księżyc z największym prawdopodobieństwem występowania życia)Nie trzeba przypominać, że kombinezon kosmiczny będzie nadal obowiązkowy. Atmosferę Callisto ma bardzo cienką, jest też bardzo zimno. Przy temperaturze sporo poniżej -100 stopni C poczulibyśmy się jak w puszce z oparami ciekłego azotu. I tym z lekka komputerowym akcentem kończymy naszą podróż po Galileuszowych księżycach. Jeśli macie ochotę poznać inne księżyce Jowisza, ostrzegam - jest ich jeszcze Inf. własna, foto: NASA, ESA, materiały edukacyjne W tym roku marcowa pełnia Księżyca wypada przed astronomiczną i kalendarzową wiosną. W piątek około godziny tarcza naszego naturalnego satelity, jeśli pogoda dopisze, będzie najokazalej widoczna. Zdjęcie wysyłajcie nam na Kontakt 24. W piątek o godzinie Księżyc znajdzie się po przeciwnej stronie Ziemi niż Słońce. Oznacza to pełnię. W tym czasie półkula naszego naturalnego satelity skierowana w stronę Ziemi będzie cała oświetlona i okrągła. Jeśli niebo będzie bezchmurne, to tarcza Srebrnego Globu powinna być dobrze widoczna w całym kraju. Pełnia jest oznaką nadchodzącej ZiemienowiczPełnia Robaczego KsiężycaRdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej nazywają marcową pełnię Pełnią Robaczego Księżyca, a to dlatego, że kiedy temperatura powietrza stopniowo rośnie, a ściskający glebę mróz odpuszcza, na powierzchnię ziemi wydostają się dżdżownice i inne robaki. Pozostawiają na glebie liczne ślady. To właśnie na cześć tych małych stworzeń Indianie z Ameryki Północnej ukuli to wyrażenie. Zatem uważnie patrzcie pod nogi, niewykluczone, że na swojej drodze spotkacie żyjątko, które dopiero co opuściło krainę nazwy tej pełni to Czysta Pełnia, Pełnia Śmierci czy Skrzypiąca Pełnia. To ostatnie określenie odnosi się do pokrywy śnieżnej, która łatwo pęka po tym, jak topiła się w ciągu dnia i zamarzła w KsiężycaNASA/Bill DunfordAutor: Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock 26 maja 2021 roku wypada pełnia Księżyca połączona z całkowitym zaćmieniem. Nie wszyscy będą mogli obserwować to wspaniałe zjawisko. Agencja NASA podzieliła się nagraniem, na którym możemy je zobaczyć. Na facebookowym profilu NASA został opublikowany krótki film, na którym możemy przyjrzeć się temu, jak wygląda zaćmienie Księżyca. Zobaczcie także: Noc na Ziemi widziana z perspektywy kosmosu. Światła miast robią wrażenieZaćmienie Księżyca26 maja czeka nas całkowite zaćmienie Księżyca. Co to takiego? Gdy Księżyc, Ziemia i Słońce ustawiają się w jednej linii, naturalny satelita naszej planety traci dostęp do światła. Choć nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, jego blask to tylko odbicie jasności pochodzącej ze Słońca. Gdy jest ono przesłonięte, Księżyc traci swoją świetlistą poświatę i wchodzi w fazę Księżyca to zjawisko wynikające z nieustannego ruchu ciał niebieskich. Zawsze odbywa się podczas pełni, najczęściej 2 lub 3 razy w roku. Naukowcy obliczyli, że w XXI wieku wystąpi 85 zaćmień całkowitych i 58 częściowych. Niektóre zaćmienia są wyjątkowe - jak wtedy, gdy ma miejsce tzw. superpełnia. Księżyc znajduje się wtedy bardzo blisko Ziemi, jak np. 28 września 2015 roku, gdy jego odległość od naszej planety wynosiła tylko 356 tys. kilometrów (to niemal 30 tys. km. mniej niż zazwyczaj). Jest wtedy doskonale widoczny, a zaćmienie robi ogromne wrażenie na obserwujących. Następny raz będziemy mogli tego doświadczyć 31 stycznia 2033 maja 2021 roku wystąpi całkowite zaćmienie Księżyca połączone ze zjawiskiem "krwawego Księżyca" - gdy luna straci swój blask, zmieni barwę na rdzawo-czerwoną. Niestety nie zobaczymy tego w wygląda zaćmienie Księżyca?Zaćmienie Księżyca, które będzie miało miejsce tej wiosny, będą mogli obserwować mieszkańcy Australii i Nowej Zelandii. Agencja NASA postanowiła zadbać o to, by wszystkie osoby zainteresowane astronomią mogły się przyjrzeć temu, jak wygląda takie zjawisko. Jeśli więc jesteście ciekawi, zobaczcie koniecznie. Następne zaćmienie Księżyca czeka nas w listopadzie 2021 także: Jak naprawdę wygląda panorama Marsa? W sieci pojawił się jej fałszywy obrazNiewielu osobom udaje się zdobyć w tym quizie maksymalną ilość punktów. Spróbujesz? Botanika. Czy owocnik trufli rośnie pod ziemią? tak nie

księżyc z bardzo bliska